Słowo Boże na dzisiajCzytania liturgiczne z dniaTo Słowo jest też dla Ciebie
Zacznij od dzisiaj czytanierozumieniezastosowanie
To Słowo jest dla CiebieEwangelia to... prawdziwy power
Ewangelia jest... dla Ciebie
Ewangelia to... prawdziwy power
Czytaj Ewangelię każdego dnia
Ewangelia to.. prawdziwy power!
Ewangelia to prawdziwa petardaAt the Beach...śźćżąę.ł
- Ewangelia św. Mateusza, (Mt 21,22)
- św. Augustyn
- św. Hieronim.
"Bóg sie rodzi" Niech narodzi się w Twoim sercuJezus jest drogą do uwolnienia nas z grzechu i śmierci.Jezus przyszedł po to, abyś nie zginął, ale miał życie wieczne.Nie bój się nawrócenia...Jezus czeka na Ciebie każdego dnia
Czytania dnia oraz komentarz do Ewangelii
Czytania liturgiczne z dnia:
16 marca 2026 r.
Pierwsze czytanie:
Czytanie z Księgi proroka Izajasza (Iz 65,17-21)
Tak mówi Pan: "Oto Ja stwarzam nowe niebiosa i nową ziemię; nie będzie się wspominać dawniejszych dziejów ani na myśl one nie przyjdą. Przeciwnie, będzie radość i wesele na zawsze z tego, co Ja stworzę; bo oto Ja uczynię z Jerozolimy wesele i z jej ludu – radość. Rozweselę się z Jerozolimy i rozraduję się z jej ludu. Już się nie usłyszy w niej odgłosów płaczu ani krzyku narzekania. Nie będzie już w niej niemowlęcia, co miałoby żyć tylko kilka dni, ani starca, który by nie dopełnił swych lat; bo najmłodszy umrze jako stuletni, a nie osiągnąć stu lat, będzie znakiem klątwy. Zbudują domy i mieszkać w nich będą, zasadzą winnice i będą jedli z nich owoce".
Psalm responsoryjny:
(Ps 30,2.4-6.11-12a.13b)
REFREN: Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś
Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś
i nie pozwoliłeś
mym wrogom naśmiewać się ze mnie.
Panie, mój Boże, z krainy
umarłych wywołałeś moją duszę
i ocaliłeś mi życie spośród
schodzących do grobu.
śpiewajcie psalm wszyscy miłujący
Pana
i pamiętajcie o Jego świętości.
Gniew Jego trwa tylko
przez chwilę,
a Jego łaska przez całe życie.
Płacz nadchodzi
z wieczora, a rankiem wesele.
Wysłuchaj mnie, Panie, zmiłuj
się nade mną,
Panie, bądź moją pomocą.
Zamieniłeś w
taniec mój żałobny lament;
Boże mój i Panie, będę Cię sławił
na wieki.
Aklamacja (Ps 130,5.7)
Pokładam nadzieję w Panu
i w Jego słowie, u Pana bowiem jest łaska i obfite odkupienie.
Ewangelia:
Ewangelia według świętego Jana (J 4,43-54)
Jezus odszedł z Samarii i udał się do Galilei. Jezus wprawdzie sam stwierdził, że prorok nie doznaje czci we własnej ojczyźnie, kiedy jednak przyszedł do Galilei, Galilejczycy przyjęli Go, ponieważ widzieli wszystko, co uczynił w Jerozolimie w czasie świąt. I oni bowiem przybyli na święto. Następnie przybył powtórnie do Kany Galilejskiej, gdzie przedtem przemienił wodę w wino. A był w Kafarnaum pewien urzędnik królewski, którego syn chorował. Usłyszawszy, że Jezus przybył z Judei do Galilei, udał się do Niego z prośbą, aby przyszedł i uzdrowił jego syna, był on już bowiem umierający. Jezus rzekł do niego: "Jeżeli nie zobaczycie znaków i cudów, nie uwierzycie". Powiedział do Niego urzędnik królewski: "Panie, przyjdź, zanim umrze moje dziecko".Rzekł do niego Jezus: "Idź, syn twój żyje". Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego, i poszedł. A kiedy był jeszcze w drodze, słudzy wyszli mu naprzeciw, mówiąc, że syn jego żyje. Zapytał ich o godzinę, kiedy poczuł się lepiej. Rzekli mu: "Wczoraj około godziny siódmej opuściła go gorączka". Poznał więc ojciec, że było to o tej godzinie, kiedy Jezus rzekł do niego: "Syn twój żyje". I uwierzył on sam i cała jego rodzina. Ten już drugi znak uczynił Jezus od chwili przybycia z Judei do Galilei.
Komentarz do Ewangelii:
Czytania liturgiczne dnia (wg lekcjonarza)
[ Ewangelia ] Jezus udaje
się do Galilei. Do własnej ojczyzny, w której jak sam mówił "prorok
nie doznaje czci we własnej ojczyźnie" (J 4,44). Jednak świadectwo Jego
dokonań w Jerozolimie było wielkie, dlatego też przyjęli Go, nie jak
kiedyś podchodzili sceptycznie do tego, co On może dokonać jako syn
Józefa. Później udając się do Kany Galilejskiej, dowiedział się o
Nim pewien urzędnik królewski z Kafarnaum, którego syn chorował. On to
właśnie "udał się do Niego z prośbą, aby przyszedł i uzdrowił jego
syna: był on bowiem już umierający" (J 4,47). Umierający syn, dziecko
potrafi zmotywować każdego rodzica, aby zrobił wszystko, co możliwe.
Tak więc też uczynił ten urzędnik. "Jezus rzekł do niego: Jeżeli
znaków i cudów nie zobaczycie, nie uwierzycie" (J 4,48). Ale to nie
wystarczyło urzędnikowi. Błagał on Jezusa: "Panie, przyjdź, zanim
umrze moje dziecko" (J 4,49). I właśnie wtedy Jezus powiedział mu:
"Idź, syn twój żyje" (J 4,50). Tak mało, a jednocześnie tak wiele.
Cztery wyrazy i już ten chłopiec był uratowany. Jan ewangelista
zanotował reakcję tego człowieka na słowa Jezusa: "Uwierzył człowiek
słowu, które Jezus powiedział do niego, i szedł z powrotem" (J 4,50).
Nie pytał, czy aby na pewno. Po prostu szedł z powrotem. Nie miała
żadnych wątpliwości. Wielka wiara. Uwierzył jezusowi i z radością
wracał do domu. "A kiedy był jeszcze w drodze, słudzy wyszli mu
naprzeciw, mówiąc, że syn jego żyje" (J 4,51). To była nagroda za jego
wiarę, to było jego szczęście tego dnia. Wielkie szczęście. Nie było
wtedy szybkiej komunikacji samochodowej, telefonów. Po prostu wracał do
domu, do syna. I na drodze spotkali go jego słudzy, którzy wyszli mu
naprzeciw z taką radosną wiadomością. Wyszli, aby czym prędzej
zanieść mu radosną wiadomość. "Zapytał ich o godzinę, o której mu
się polepszyło. Rzekli mu: Wczoraj około godziny siódmej opuściła go
gorączka" (J 4,52). Dostarczyli mu fakty, suche informacje, tak ważne dla
niego w tym procesie wiary. "Poznał więc ojciec, że było to o tej
godzinie, o której Jezus rzekł do niego: Syn twój żyje. I uwierzył on
sam i cała jego rodzina" (J 4,53). Poznał wielkość Jezusa.
Doświadczył tego nie tylko, gdy usłyszał słowa Jezusa, ale teraz, gdy
słudzy mówili mu o tej godzinie, kiedy polepszyło się jego synowi. Co
zrobił? Jego pierwsze zawierzenie zostało ugruntowane. To był urzędnik,
człowiek konkretny, pracujący na faktach w służbie królewskiej.
Wykształcony człowiek, taki, który w swojej pracy i środowisku widział
niejedno, widział z pewnością różne wielkie rzeczy i sprawy, spotykał
wielkich i ważnych ludzi. Ale nikogo tak ważnego i wielkiego, jak Jezus.
Dlatego jego świadectwem i potwierdzeniem wielkości czynu, cudu Jezusa
była jego postawa: Jak zanotował w Ewangelii święty Jan: "uwierzył on
sam i cała jego rodzina" (J 4,53). To była praktyka stosowana w
pierwszych wiekach chrześcijaństwa: przyjmowanie chrztu nie tylko przez
ojca, głowę rodziny, ale wszystkich: żonę, dzieci, służących. Ten
człowiek zobaczył cud w swoim domu, w swojej rodzinie. To była wielka
radość: ukochany syn został uratowany. Wtedy nie było medycyny na takim
poziomie jak dzisiaj, śmierć często i gęsto zbierała swoje żniwo.
Dlatego doświadczył niejako wrócenia mu życia umiłowanego syna. Miał
tego pełną świadomość. Potwierdzała to informacja o godzinie
uzdrowienia. To był fakt tak mocny, który wykluczał jakąkolwiek
przypadkowość. To uczynił dla niego Jezus. Konkretny cud dla człowieka
proszącego o uzdrowienie umierającego syna. Ten ojciec specjalnie wybrał
się z Kafarnaum do kany Galilejskiej. Nie był tam przypadkowo, czy też
służbowo. Specjalnie wybrał się, bo wiedział, że tylko Jezus może
zaradzić tej jego potrzebie, tylko Jezus może go uzdrowić, może go
ocalić. Szedł do Jezusa już z tą wiarą, a później z wielką wiarą
wracał do domu. Słudzy tylko potwierdzili wielki cud, którego dokonał
dla niego Jezus. Całe swoje życie, życie całej swojej rodziny oddał
całkowicie jezusowi. Czy ty, gdyby Jezus uzdrowił twe dziecko
postąpiłbyś tak samo jak ten urzędnik królewski? To człowiek na
wysokim stanowisku, ale nie czuł oporów, aby przyjść do Jezusa. Mógł
wpierw wybrać się do jakiś lekarzy, miał przecież pod dostatkiem
pieniędzy. Ale on słyszał o Jezusie i teraz, w takiej sytuacji
interesował go tylko Jezus. Ile razy ty żyjesz tak, że interesuje cię
tylko Jezus? Czy masz odwagę przyjść z taką wiarą do Niego? Każdego
dnia Jezus jest tym, który może zaradzić twoim potrzebom, wszystkim
twoim potrzebom. Ale czy ty masz czas i odwagę, aby wybrać się
specjalnie do Jezusa, aby dokonał cudu w twoim życiu? Nie obawiaj się
prosić Boga o rzeczy wielkie. Ale proś Boga, aby dał ci taką wiarę,
jaką miał urzędnik królewski.
Jacek Zamarski
